Mój towarzysz podróży

Projekty domów jednorodzinnych |lady chłodnicze |Murbeton

„Mój towarzysz podróży patrzy na pływanie zimą oczami badaczaamatora i próbuje porównać możliwości adaptacyjne człowieka — „konia morskiego" i prawdziwego konia morskiego.
— Odobaenus rozmarus — uściśla on łacińską nazwę gatunku i mówi — Koniowi morskiemu jest dobrze, waży tonę i jest pokryty bardzo grubą warstwą tłuszczu, która wspaniale chroni go przed mrozem; w ten sposób zwierzę zachowuje stałą tem. peraturę ciała. Człowiek nie posiada takiej osłony. Człowiek, pływający pośród kry lodowej, przypomina mi konia morskiego, z którego zdjęto skórę razem z warstwą tłuszczu. Uważam to za zjawisko nienaturalne, chociaż również sam pływam zimą i , muszę panu powiedzieć, że robię to z przyjemnością.
Rzeczywiście, nie jesteśmy całkowicie idealnie przystosowani do środowiska. Można zresztą to powiedzieć nie tylko o dzisiejszym człowieku, lecz również o naszych dalekich przodkach. „Człowiek został zaskoczony w danym czasie i w określonym stadium ewolucji ze wszystkimi swoimi usterkami, niedociągnięciami w rozwoju, przeżytkami. Został on jak gdyby wyrwany z laboratorium natury w kulminacyjnym punkcie procesu swojego formowania i dlatego jest niedopracowany i niedokończony" — pisał W. Wieriesajew. To prawda, że usterek mamy dosyć dużo. W czasie deszczu przeziębiamy się, przy 15 stopniach jest nam zimno, a przy 25 — gorąco; kiedy wchodzimy na drugie piętro, dostajemy zadyszki, w ciemnej piwnicy — nie rozróżniamy przedmiotów; cierpimy na zapalenie wyrostka robaczkowego i ból zębów, prześladuje nas migrena i bezsenność. Jeżelibyśmy wyliczali dalej nasze usterki, to można powiedzieć że nie potrafimy biegać z szybkością konia, pływać jak ryby, latać jak ptaki, nie jesteśmy w stanie ryć w ziemi, jak krety i mieszkać wśród lodów, jak konie morskie.“(16)

<<<< Niespokojny wzrok Filipa |

Przelewy do Polski |Bet-At-Home |reklama w internecie gdańsk